Żel

22-02-2010

Już od dawna żoną chcieliśmy wprowadzić coś nowego do naszego seksu. Pewnego dnia przy codziennych zakupach zauważyłem na półce z prezerwatywami różne żele nawilżające, postanowiłem jeden z nich kupić, wybrałem czerwony. Po wejściu do mieszkania wyciągnąłem go z siatki z zakupami i pokazałem żonie. Jeszcze nigdy wcześniej nie używaliśmy podobnych specyfików, więc ciekawość była tym bardziej większa. Nadszedł wieczór. Rozebraliśmy się, kazałem żonie ułożyć się w pozycji „od tyłu”, tak jak w porno na komórki i wypiąć do mnie maksymalnie cipę i dupę. Gdy to zrobiła wyjąłem z szuflady nowo zakupiony żel i wysmarowałem dokładnie dwa otwory żony, żel był czerwonego koloru, oślizgły, ale ciepły, w świetle lampki nocnej wyglądał jak krew na pośladkach i cipie. Podnieciło mnie to. Wsadziłem stojącego fallusa najpierw w krwistą szparę i zacząłem posuwanie, było bardzo przyjemnie tym bardziej, że specyfik bardzo ułatwiał penetrację poprzez lepszy poślizg. Jebałem tam ją chyba przez 15 minut, wydawało mi się, że jestem w sexlive. Potem postanowiłem odwiedzić drugi otworek, kutas wszedł jak w masło, żadnych oporów. Wkładałem go  i wyciągałem, był cały czrwony, wyglądało to tak jakby zadawał śmiertelne ciosy odbytowi. Ten widok zakrwawionej dupy podniecał mnie tak mocno że za raz się spóściłem. Leżąc obok żony zastanawiałem się jakby to było z prawdziwą krwią…

No related posts.

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz