Pewnego dnia przechodząc obok dworca zauważyłem na peronie dawną znajomą. Była to Agata, moja dawna koleżanka z klasy z liceum, która zawsze działała na moje pornolinia. Od razu do niej podszedłem żeby zagadać. Zapytałem, co tu robi, bo ja mieszkam we Wrocławiu a ona w Warszawie. Odpowiedziała, że wyprowadziła się z Wawy i ruszyła w poszukiwaniu pracy w Polskę i tak trafiła tutaj. Widziałem, że taszczy za sobą wielkie torby, więc spytałem czy ma gdzie mieszkać we Wrocławiu. Okazało się, że przyjechała tu „w ciemno” zaproponowałem, więc jej mieszkanie u siebie, miałem 1 wolny pokój a i tak miąłem szukać sobie lokatora. Poszliśmy do mnie. Zrobiłem herbatę a Agata poszła do swojego przyszłego pokoju żeby się rozpakować. Po paru minutach stanęła przede mną Agatka z pejczem w dłoni to wywołało u mnie od razu animacje ero. Ach! Zapomniałem opróżnić szafę z akcesoriów do sex-zabaw, które kolekcjonowałem.
Agata zapytała zalotnym głosem „lubisz takie zabawy piesku?” Odpowiedziałem, że tak, nie wiedząc o pasji koleżanki. I to było ostatnie tego dnia wypowiedziane przeze mnie słowo, bo wtem spadł na mnie pejcz Agaty. „Nie mów ani słowa, gnoju!” Rozkazała. „Na kolana!” Posłusznie wykonałem polecenie pani. „Posłużysz mi teraz jako kibel, durniu! Otwieraj gębę!” Otworzyłem buzie a ona rozpięła rozporek, zsunęła majtki i przysnęła złotym strumieniem wprost do mej buzi. Z trudem przełykałem obfite łyki, wiedząc, że gdy coś się wyleje, pani nie popuści mi tego.

Related posts:

  1. Dawna znajoma. Cz.2
  2. Dawna znajoma. Cz.4 ost.
  3. Dawna znajoma. Cz.3

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz