Budzik dostał kapciem, ale nie usłuchałam. Po porannym prysznicu założyłam świeże majteczki i staniczek. Potem spojrzałam w lustro. Obroża i kłódeczka na niej przywołały mnie do porządku mojej Pani femdom bdsm. Zdjęłam szybciutko bieliznę i wyrzuciłam do kosza. Teraz nie będzie mi do niczego potrzebna. Pogładziłam nagie podbrzusze. Jeszcze trochę szczypało, ale mimo to uśmiechnęłam się. W pokoju wisiała przygotowana luźna sukienka na ramiączkach do połowy uda. Przygryzłam wargę. Kiedy usiądę, może być co nieco widać… Spojrzałam w lustro w szafie. Na kłódeczce wygrawerowany śliczny monogram: litera „E” w koronie. Pani wyszła z łazienki. Wrzuciłam na siebie sukienkę, poprawiłam włosy, złapałam torbę i pobiegłam do przedpokoju. Pani już czekała ze smyczą w ręku.
Zadrżałam przerażona.
- Głupiutka suka – powiedziała i wrzuciła mi ją do torby – ufaj mi.
- Tak, Pani. – Przyciągnęłam jej dłoń do policzka
Wyszłyśmy na autobus. Dzień dopiero się zaczynał, a ja otrzymałam obietnicę niespodzianek. Mojej Pani można wierzyć. W końcu zaskoczyła mnie nie raz i to po trzech latach znajomości, w tym dwóch pod wspólnym dachem.

Related posts:

  1. Przemiana. Cz. 9
  2. Przemiana. Cz. 8
  3. Przemiana. Cz. 10
  4. Przemiana. Cz.1
  5. Przemiana. Cz.3

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz