SMS. Cz. 1

27-07-2010

Nigdy go nie widziałam, a nazywałam swoim Panem. Długie godziny klikaliśmy na gg, tam wypytywał mnie o różne sprawy związane z bdsm, co mnie podnieca, co mnie odpycha, co chcę dla niego zrobić. Gdy stwierdził, że jestem gotowa na spotkanie wyznaczył termin i miejsce. Miałam przyjechać na dworzec autobusowy i tam czekać na wiadomość od Pana. Stałam niepewnie i rozglądałam się wokoło zdając sobie sprawę z tego, że Pan może mnie swobodnie obserwować, a ja nie wiem nawet jak wygląda. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk SMSa. Przeczytałam, że mam pojechać do innego miasta. Nie byłam zadowolona z takiego obrotu sprawy, ale zdecydowałam się i musiałam brnąć dalej. Wsiadłam do autobusu i zaczęłam moją podróż. Pytania przebiegały szybko przez moją głowę, a może to tylko okrutny żart nie wart mojego zainteresowania. Myśli i niepewność kłębiły się w mózgu przeklinałam siebie za głupotę, a jednocześnie adrenalina krążąca w moim żyłach dawała stan błogiej przyjemności pomieszanej ze strachem. Autobus dojechał, wysiadłam i wysłałam SMSa, że już jestem. Otrzymałam od Pana wiadomość, że mam czekać na dworcu. Znowu czekanie, nie lubię tego, bo wtedy nachodzi mnie wątpliwość, strach i złość. Po około dwóch godzinach dostałam adres hotelu. Wsiadłam do taksówki i pojechałam. Podał mi numer pokoju, a ja czułam się jak służka bdsm albo dziwka. Ubrana wyzywająco: krótka miniówka, rozpinana bluzka, przez którą prześwitywał czerwony staniczek, czerwone stringi, pończochy na pasku i oczywiście szpilki.

No related posts.

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz