SMS. Cz. 4

28/07/10

Odpiął smycz i kazał iść do bufetu i przynieść pięćdziesiątkę. Zaczęłam prosić, żeby nie kazał mi iść w obroży. Przystał na to, ale i tak wyglądałam źle, cała szyja i ręce były poobcierane, wstydziłam się. Powiedział, więc że jak nie pójdę to nie chce mnie widzieć. Poczekałam kilka minut pod ścianą mając nadzieję, że jakoś doprowadzę się do względnego porządku, ale ślady nie chciały tak szybko zniknąć. Zdecydowałam się iść. Pani w bufecie dziwnie na mnie patrzyła. Chciałam, żeby to jak najszybciej skończyło się moje poniżenie i uległość, wzięłam, więc kieliszek i szybko poszłam do pokoju. Pan wziął go ode mnie i odstawił na stolik. Włożył mi palce głęboko do gardła, że aż się zakrztusiłam. Następnie kazał oprzeć ręce na łóżku i rozszerzyć szeroko nogi, włożył palce do cipki, byłam bardzo mokra, soki wypłynęły mi na uda. Zaczął rozszerzać cipkę wpychając jednocześnie głęboko palce. Później robił to samo z pupą. Włożył do tyłka wibrator i tak mnie zostawił. Sam usiadł i patrzył. Zdjął spodnie, a ja zębami ściągnęłam jego slipki i zajęłam się Pana penisem. Najpierw liżąc go wolno i dokładnie, potem włożyłam do ust i zaczęłam ssać i lizać nie wypuszczając z ust. Pan się podniecił bardzo i pchnął w pewnym momencie głęboko w gardło. Zabrakło mi oddechu, pod wpływem jego pchnięć zaczęłam się dusić, nie wiedziałam, kiedy łapać oddech, a wraz z oddechem powietrze. Łzy napłynęły do moich oczu, jeszcze nikt nigdy nie gwałcił mojego gardła, więc zaczęłam się wyrywać. Nie podobało mu się, więc znowu dostałam porządnie po tyłku, ale przynajmniej efekt był taki, że już nie gwałcił moich ust jak w bdsm.

No related posts.

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz