Nie chciałam tego oglądać, ale głowa sama schodziła w dół. Grzesiek zaczął owijać mi już ramiona i dochodzić do piersi! Przytrzymywał mnie jedną ręką by z całych sił naciągać śmierdzący bandaż. Nie wiem, czym on był skropiony, ale gdy tylko swąd dochodził mi do nosa wszystkie pozostałości z żołądka zbliżały do przewodu pokarmowego! Pierś dochodziła do piersi, niewiele, co by sutki spotkały się pod materiałem. Czytałam kiedyś o sztuce bondage, ale nigdy o mumifikacji. Do ciała zostały zmumifikowane nawet ręce w taki sposób, że nie mogłam się ruszać. Widziałam jak się stara chciał najlepiej wypaść pokazać, że potrafi być facetem panującym nad kobietą, porwanie zaczęło robić z niego prawdziwego domina! Bandaż opatulał moje ciało kilka razy w tym samym miejscu. Wreszcie skończył spętał mi nim nogi całkowicie nie mogłam się ruszać nie wiem, jakim cudem utrzymywałam jeszcze równowagę. Podszedł bliżej pchnął mnie tylko palcem a jak ścięte drzewo runęłam bokiem na ziemie, straszliwe odczucie chciały zadziałać wpojone przez naturę odruchy ratujące ciało, ręce same rwały się do podparcia, ale wszystko było blokowane.
- Jak się czujesz suko – zapytał Grzesiek
- Nie mogę się ruszać – odpowiedziałam
- Tak trzeba – uśmiechnął się
Podszedł bliżej i usiadł na moim zabandażowanym ciału jakbym była ławeczka w służbie jego widzimisie. Czekał na kolejne rozkazy, które ustali sam master bdsm.

Related posts:

  1. Mumifikacja w celi cz.1
  2. Pierwsza Mumifikacja

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz