Pierwszy dzień stażu, ale mam stres. Ciekawe jak sobie dam radę. Praca pielęgniarki wcale nie jest taka lekka, jakby się niektórym wydawało. Praktyki wiązały się z ogromną odpowiedzialnością, a teraz jestem rzucona zupełnie na głęboką wodę. W koło zamieszanie, a ja stoję jak ten pokorny cielaczek ubrana w obcisły uniform. Ciekawe jak wyglądam, czuje się dość dziwnie i do tego zsuwa mi się kabaretka. Czuję się taka sztywna i spięta, a do tego ten gwar. Guziczki zapięte, majtki podciągnięte, wszystko ładnie leży i nienagannie. Czapeczka troszkę przekrzywiona i już ją usadawiam na swoim miejscu. No, to ładnie! Ja tutaj przeglądam swoje odbicie w szybie pokoju dyżurnego, a Ci faceci w poczekalni się ze mnie nabijają. Cóż może i głupia gęś ze mnie, ale to w końcu mój pierwszy dzień na tym stanowisku i do tego odpowiedzialnym. Przecież muszę wypaść nienagannie, za chwilę mogę zostać wezwana na dyżurkę. Ach odczepcie się ode mnie. Takie końskie zaloty wcale, a wcale mnie nie pociągają. Tylko się gapią i gapią i wciąż drwią ze mnie. Ja tutaj jestem w stanie pogotowia, bohatersko spiesząc na ratunek ludzkości. Ciekawe kim oni są? Pewnie mają ciepłe posadki, a przyszli w odwiedziny do kogoś dla spokojnego sumienia, przy okazji podrywając pielęgniarki. Fetysze im w głowie, a tutaj jest szpital! Ojjj idzie lekarz, pewnie coś ważnego. Idzie w moją stronę, o Boże cała się trzęsę, …Ale zaraz. Co się dzieje? Podchodzi do tych buców w garniturach, którzy ze mnie drwili? I nie wierzę, idą w moim kierunku. Ich dwóch i lekarz idą prosto do mnie.
- Pani nowa prawda? Widać, że stażystka. Cieszymy się, iż nasz personel przyjmuje nienaganną postawę……….

Boże, jaki wstyd. Oni zaczęli całkowicie się ze mnie śmiać, a ten ordynator dodaje oliwy do ognia. Nadął się jak indor, a ja już nawet nie słyszę, co mówi. Ciągle kadzi, te seksistowskie teksty. Opowiada o tej postawie. Zaraz zacznie rozbierać mnie wzrokiem, od postawy przejdzie do podstawy pozycji, a najlepiej takiej, w której będę na kolanach robiła masę nieprzyzwoitych świństewek, przypomniały mi się gdzieś w pamięci sex telefon dominy
- ……Więc zajmie się Pani tym przypadkiem…
Że co, nie dosłyszałam chyba. Ja zwarta i gotowa mam zająć się skaleczonym palcem tego banana w garniturze? Zostałam pielęgniarką, aby obsługiwać takiego Pawia? Zaraz chyba zacznę płakać, albo wybuchnę śmiechem. Nie,  to jakiś absurd. Ciekawe czy ja mam ze zmianą podpaski biegać również po szpitalach i zawracać komuś gitarę.

-…Tak zatem mamy nadzieje, iż zespół może na Panią liczyć…

- Taaak jak najbardziej Panie ordynatorze.

Ha! Nie wierzę. Zgodziłam się, ale tylko z grzeczności. W sumie dobre przyuczenie, zajmę się tym paluchem, a później poproszę o poważniejsze przypadki, w końcu liczy się człowiek. Właśnie człowiek, ale poważny, a nie klaun w butach z noskami o 5 numerów za dużych szczerzący szyderczo kły.

Idźmy, chodźmy do dyżurki.

- Proszę iść za mną, a Pan poczeka, panie w białych spodniach.

Jednego mam z głowy, za chwile zajmę się drugim i sobie wreszcie pójdą. Tylko, gdzie ja mam te klucze. Ajjj muszę iść do recepcji.

- Za chwilkę wracam idę tylko po klucz.

Znów się śmieją, zmazałabym im te głupiutkie uśmieszki z tych frajerskich buziek. Człowiek stara się, podejmuję śmiertelnie poważną postawę, a Ci urządzają sobie „piknik z paluszkiem”.

- Proszę kluczyki od dyżurki.

- Pani nowa! Proszę, ten od dyżurki, a ten od zabiegowego. Życzę miłego dnia i powodzenia.

-Dziękuję.

Ufff mam klucz, teraz szybciutko i…. ała,  nie ma co, tylko się jeszcze potknąć, szkoda że nie wywinę przed nimi orła i dam im jeszcze większą dawkę dobrego humoru. Właśnie są, stoją i coś mamroczą do siebie. Ciekawe, co im tam ślina na ozory przyniosła. Hyc za filar i podsłucham trochę.

-…Dobry patent z tym palcem, nie ma to jak wyrwać niunię pielęgniarkę na paluszka…..

O wy świnie. To tak się sprawy mają. Nie, tego ja nie przepuszczę płazem. Zagotowałam się tak, że aż za chwilę wybuchnę, ale musze się opanować. Niunia pielęgnisia, jak to Cię nazwali weź się w garść. W Końcu, kto tutaj nosi uniform? Za chwilę pokaże temu cwaniaczkowi, co taka niunia potrafi. Powyrywam teraz ja, ale coś zupełnie innego haha. Patrzą się na mnie i myślą, że niczego nie słyszałam. Otwieramy, więc drzwi, to będą drzwi do raju dla niegrzecznych, treści jak z sex telefon dominy chodziły po mnie myśli.

- Pan w kręconych włosach proszę wejść, a drugi Pan proszony o chwilę cierpliwości. W końcu taki przypadek trzeba dokładnie opatrzyć.

Drzwiczki zatrzaśnięte, ach jak ja lubię ten szyderczy uśmieszek na mojej buźce.

- Ściągnij proszę ten kubraczek…

- Już się robi laleczko…  jakbys nie wiedziała to Versace – Gówno mnie obchodzi, co to jest. Łach jak łach, pewnie drogi i wykonany tanią siłą roboczą. Czym on próbuje zaimponować. Do tego laleczko. Owszem laleczka, ale nie puściutka jakby sobie myślał.

- Proszę teraz odwrócić się ode mnie, zrobię kontrolne badania.

- Ale tylko Palec…

- Żadnego, ale… Proszę wykonywać polecenia. To ja jestem tutaj kompetentna.

No i mamy gołąbka w garści. Teraz tyko dobry chwyt i ręce związane. Bach zaciskamy supeł

- Eeeejjjj co Ty robisz? Idiotka. Coś Ci się nie pomyliło?

- Nie gdacz tak? Nadajesz jak radioodbiornik. Rozbolała mnie głowa.

Oooo a to co, haha sztuczna ranka. Paluch zdrów jak rydz.

- Próbujemy oszukiwać tak? Zakładamy sztuczny opatrunek i co? Ty bezczelny mały gnojku.

Taaak po dobroci za ruchem mojej ręki. Boli ała, aż się skręca od tej zaciśniętej linki. I delikatnie na kozetkę. Teraz wiążemy nóżki zrzucając mu te laczki z nochalami. Co on sobie wyobraża, że na świecie wszystko kręci się w koło jego paluszka. Ja mu pokaże zaraz ostry dyżur.

- Wariatka. Ja Ciebie posądzę!!! Ja Ciebie już urządzę kretynko. Natychmiast mnie rozwiąż!

- Chwileczkę, ale, po co te nerwy? Nasza służba zdrowia pomoże każdemu niezmiernie potrzebującemu. Uleczymy syndrom schorowanego paluszka, aby już więcej nie owijał sobie w koło naiwnych laleczek.

Raz dwa trzy i koszula rozpięta. Teraz pora na plastry. Wezmę te rozgrzewające. Nie ma co, trochę zarósł nasz „firmowy pacjent”. Oklejamy całe ciałko, powinno wyciągnąć z niego wszelkie choróbska. Jeszcze tutaj i na sutki tak, ładnie leży, Teraz na brzuch aha, pod brzuchem ojej, tutaj zaboli szczególnie podczas odrywania. Jeszcze pachy. No nie wyrywaj się tak. Zaraz mi wymontuje ten kaloryfer. Wierzga jak koń.

- idiotko!!! Totalna idiotko. Zobaczysz. Wylecisz stąd z hukiem. Jestem prezesem ban….mmmm

Tak ostatni plaster na gębę. Związać i zakneblować, to to co lubię najbardziej. Zawsze marzyłam, aby urządzić jakiegoś nadętego prezeska. Do tego kłamczucha, zboka, szydercę oraz megalomana. Won mi z tymi swoimi uwagami. Moja godność, to się nie liczy? Ja jestem dumna pielęgniarka i wykonuje swoją pracę najlepiej jak potrafię. Tylko cóż on może wiedzieć. Wole zachować swoje przemyślenia dla siebie, może ta lekcja go czegoś nauczy i sam zrozumie swoje nadęte ego.

Teraz zaczynamy koncert. Ciach odrywamy pierwszy plaster z brzucha

- Ałłłmmaaaaaaaa!!!!

Chyba zapiekło, ale cóż przyzwyczai się. Jego pracownica, która sprząta stanowisko na kolanach już przywykła do odcisków. Ja mu robię tylko przysługę. On jest niehigieniczny.

Teraz drugi plasterek i trzeci i czwarty. Aj czwarty nie poszedł, jeszcze raz no i została końcówka. Teraz ciach, tak właśnie. Połowa brzuszka już gładziutka, tylko, że to ledwo jedna czwarta całości nie mówiąc o obszarze intymnym. Zabieramy się za lewy cycek. Ciach i pięknie. Pacjent zrobił się jakiś czerwony na twarzy. Przetrzyma.

- Słuchaj, Ja wiem sytuacja jest mało komfortowa. Poniosło mnie, ale co zrobić. Teraz tak czy siak muszę poodklejać te plasterki.

Idziemy dalej raz, raz, raz. Cycek z głowy. I środek klatki tutaj tylko 4 małe plasterki. On chyba mdleje. Ja jak depiluje nogi jakoś nie robię takiej paniki. Phiii Teraz prawy cycuszek. Nooo jak to złapać, troszkę zassało. Nie chce się oderwać. Wezmę nożyczki, gdzieś tutaj były na stole. Tak teraz będzie dobrze. Jeden już z głowy, teraz drugi, trzeci…, czwarty…, piąty…….

Klateczka jak z porcelany hihi i nawet opalenizna się odróżnia. Kudłaty jest jak jakiś Włoch. Zastygł, pacjent przestał się ruszać. Może polubił depilację. Pewnie, gdy wróci do domu, to jeszcze mi podziękuje. Zabieramy się za brzucha część dalszą….tak lewa, lewa, lewa. Pięknie, aż czerwone jak rak. I okolice intymne. Jak ta skóra się naciąga, człowiek jest bardzo elastyczny. Mówią, że niektórzy to konserwatyści, a tutaj proszę. Elastyczny człowiek. Trach, Trach Podnoszę lekko plasterek, a cebulki same powolutku się wyrywają i skóra wraca do swojego pierwotnego kształtu. Teraz zabiorę się za dupkę. Fuj Fuj, muszę szybko kończyć. Taaaak to już finał. Polejemy jeszcze tylko spirytusem, aby uniknąć infekcji. W końcu to jest szpital. Chlup i ajjjjj. Chyba zapiekło.

-         Koniec. Musisz już opuścić dyżurkę. Twój kolega się zapewne za Tobą bardzo stęsknił, a w kolejce stoją inni potrzebujący. Twoja potrzeba została szybciutko  wyleczona hihi. No tak zapomniałam, nie możesz nic powiedzieć gdyż masz plaster na ustach, ale to nic. Myślę, że to lepiej jeśli wyjdziesz w pokornym milczeniu. Rozwiążemy łapki. I jesteś wolny jak ptak. Zaliczyłeś kolejną Pannę i znów jesteś wolny. A teraz zabieraj swoje żałosne dupsko i już Cię tutaj nie ma, nim zawołam oddziałową.

Pięknie, wyszedł pokornie próbując zachować resztki swojej godności. Prezesowskie cztery litery też ma wydepilowane, więc zapewne zapiecze go siedzenie podczas super ważnych obrad. Pieczenie tyłeczka przypomni mu o tym, aby skupił się na rzeczach istotnych, a nie myślał tylko o słodkiej dupce.

Pierwsza misja spełniona. Chyba jednak będzie ze mnie porządna pielęgniarka. Sama trochę się zgrzałam ufff. Pstryk czapeczka na swoje miejsce raz, biust do przodu i pora iść na kolejną misję niesienia pomocy bliźniemu…………

No related posts.

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz