Pospieszny po czterogodzinnej podróży wreszcie dotarł na miejsce. Byłem podniecony i podekscytowany, setki e-maili, godziny rozmów, wspólne marzenia i plany wreszcie maiły się ziścić. Trzymałem w dłoniach jej niewyraźnie wydrukowane zdjęcie z kamerki na żywo, szukałem na peronie jest to ona! Stała ubrana cała w czarny skórzany płaszczyk na nogach kabaretki i kozaczki. Widocznie mnie nie poznała, nie mogłem przejść obojętnie. Podszedłem do kobiety i powoli padłem na kolana schylając głowę aż do samej ziemi. Ludzie szybko spostrzegli szaleńca, ale nie przejmowałem się opiniami. (więcej…)