Zaparowane lustro i kafelki. Zapach kadzidełka drażni Twój nos. Płomyki świec migoczą w drżącym powietrzu. Duszne, ciepłe i wilgotne powietrze otula Cię miękkim kożuchem. Moja skóra też jest już lekko wilgotna i słona. Pachnie ciasteczkami. Od rana czekam Tu na Ciebie, więc cała już płonę, wyczekując i marząc o Tobie. Czekam na Ciebie oparta o wannę, z wypiętą pupą w stronę wejścia. Mam krótką spódniczkę. Dobrze widać wystające tasiemki paska. Długi i wąski szew pończochy podkreśla smukłość nóg. Delikatna mgiełka majteczek otula moją pupę, chłonąc zapach jej zakamarków. Tak, właśnie te majteczki wyślę do Ciebie, abyś mógł posmakować mojego zapachu.
Patrzysz na mnie i napawasz się moim widokiem, a ja wyczekuję Twoich poleceń. Zrobię wszystko. (więcej…)

Pani łaskawie pozwoliła mi ochłonąć raz jeszcze. Spojrzałam w jej twarz. Na coś czekała. Oczywiście. Nie wiem, czemu, ale uśmiechnęłam się odpowiadając.
- Tak, Pani. Rozumiem.
- To dobrze, że się uśmiechasz. W końcu zależy mi na twoim szczęściu – tym razem to ona się uśmiechnęła, ja zaś uklękłam przed nią i czekałam – Teraz posłuchaj: będziesz się stosowała do moich zasad.
- Pierwsza z nich: BO JA TAK CHCĘ. Po drugie, nie będziesz wcale nosić bielizny, a co do doboru twojej garderoby, zdasz się na mnie. Po trzecie, w domu będziesz zawsze chodzić nago. Nie otwieraj nikomu bez mojej zgody, to nikt niepowołany cię nie zobaczy. Po czwarte, ogolimy ci cipkę i będziemy to robić regularnie. Po piąte, zawsze będziesz nosić ten symbol przynależności do mnie. – To mówiąc zza pleców wyjęła skórzaną obrożę nabijaną ćwiekami
Obroża była czarna i mogła uchodzić za część garderoby w stylu punk. (więcej…)

Przemiana. Cz.7

12-07-2010

Rumieniec, nie tracąc na intensywności, ponownie stał się rumieńcem wstydu. Wstałam i poszłam do łazienki. Szybciutko i dokładnie umyłam się. Po krótkim namyśle, zdecydowałam się odżałować trochę czasu na kilka kosmetyków. Następnie owinęłam się moim satynowym czerwonym szlafrokiem i wyszłam z łazienki. Pomyślałam, że dzisiaj wszystko jest satynowe, nawet myśli, bo nie mogę ich utrzymać.
Kilka dosłownie minut i Ewa wyszła z łazienki. Ubrana była w czarną tiulową koszulkę na ramiączkach i nic poza tym. Podeszła do mnie pachnąc jakimiś dziwnymi pachnidłami rodem z bdsm. Ja leżałam na plecach, czekając, aż do mnie podejdzie. Podeszła. Nie, podpłynęła. Nie mogłam się na nią napatrzeć. Tyle razy ją widziałam nago pod natryskiem na basenie, ale nigdy nie odczuwałam tego, co teraz. (więcej…)