SMS. Cz. 4

28-07-2010

Odpiął smycz i kazał iść do bufetu i przynieść pięćdziesiątkę. Zaczęłam prosić, żeby nie kazał mi iść w obroży. Przystał na to, ale i tak wyglądałam źle, cała szyja i ręce były poobcierane, wstydziłam się. Powiedział, więc że jak nie pójdę to nie chce mnie widzieć. Poczekałam kilka minut pod ścianą mając nadzieję, że jakoś doprowadzę się do względnego porządku, ale ślady nie chciały tak szybko zniknąć. Zdecydowałam się iść. Pani w bufecie dziwnie na mnie patrzyła. Chciałam, żeby to jak najszybciej skończyło się moje poniżenie i uległość, wzięłam, więc kieliszek i szybko poszłam do pokoju. Pan wziął go ode mnie i odstawił na stolik. Włożył mi palce głęboko do gardła, że aż się zakrztusiłam. Następnie kazał oprzeć ręce na łóżku i rozszerzyć szeroko nogi, włożył palce do cipki, byłam bardzo mokra, soki wypłynęły mi na uda. Zaczął rozszerzać cipkę wpychając jednocześnie głęboko palce. (więcej…)