Na pieska

29-12-2009

Musiałam tępić nieporadność nowego psa, był porostu brudasem, co straszliwie grało mi na nerwach. Wszędzie zostawiał brudne szklanki, talerzyki, pewnie rozkładał się na kanapie, kiedy mnie nie było w domu, a tak nie powinno być. Może się starzeję, może jestem zbyt łaskawa, powinnam zostawiać go, przypiętego do kaloryfera, nagiego, niech sika pod siebie, niech wie, że życie ze mną nie jest łatwe.
Podeszłam do nowego niewolnika on klęknął w pokorze.
- Rozbieraj się patałachu, dlaczego chodzisz po domu jako Pan, a nie sługa ja cię nauczę trzymać porządek i ład, dobre maniery obowiązują wszystkich nawet tych śpiących pod nogami i liżących dupę całą noc abym miała dobre sny.
Stał przede mną nagi (więcej…)