Szumy ulicy zostały kilkadziesiąt metrów dalej, chodnik za rogiem, co jakiś czas przemierzali przechodnie, nie zważałam na to liczyła się tylko moja nowa ofiara. Wyciągnęłam kajdanki z torebki i skułam mu ręce. Kręciło go to. Uderzyłam go całej siły w twarz taż, że opadł na ziemię widziałam, że pragnął więcej i mocniej, czekał na ból. Jest boski pomyślałam chętnie zabrałabym go, na live kamerki. Pchnęłam go na betonowy chodnik i przydusiłam obcasem, dyszał ciężko a gdy tracił dech jeszcze mocniej naciskałam, tak, aby zrobił się czerwony i wreszcie zaczął prosić o odrobinę litości. Sytuacja rozwijała się inaczej pies śmiał się i prychał. Wkurzyłam się. (więcej…)